Info
Suma podjazdów to 104269 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj3 - 0
- 2026, Kwiecień9 - 0
- 2026, Marzec9 - 0
- 2026, Luty4 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień3 - 0
- 2025, Listopad5 - 0
- 2025, Październik10 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień15 - 2
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec11 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień9 - 0
- 2025, Marzec11 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Grudzień2 - 1
- 2024, Październik7 - 0
- 2024, Wrzesień14 - 3
- 2024, Sierpień6 - 0
- 2024, Lipiec8 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj10 - 0
- 2024, Kwiecień9 - 0
- 2024, Marzec9 - 1
- 2024, Luty2 - 0
- 2023, Listopad2 - 2
- 2023, Październik7 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień8 - 0
- 2023, Lipiec4 - 0
- 2023, Czerwiec8 - 0
- 2023, Maj10 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec4 - 0
- 2023, Luty1 - 0
- 2022, Październik10 - 1
- 2022, Wrzesień10 - 1
- 2022, Sierpień2 - 0
- 2022, Lipiec9 - 2
- 2022, Czerwiec5 - 0
- 2022, Maj5 - 0
- 2022, Kwiecień6 - 0
- 2022, Marzec8 - 1
- 2022, Luty2 - 0
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień10 - 0
- 2021, Sierpień4 - 0
- 2021, Lipiec3 - 0
- 2021, Czerwiec9 - 0
- 2021, Maj10 - 1
- 2021, Kwiecień8 - 0
- 2021, Marzec6 - 6
- 2021, Luty4 - 0
- 2020, Październik1 - 0
- 2020, Wrzesień5 - 0
- 2020, Sierpień3 - 0
- 2020, Lipiec1 - 0
- 2020, Czerwiec7 - 3
- 2020, Maj9 - 0
- 2020, Kwiecień3 - 0
- 2020, Marzec1 - 0
- 2019, Październik5 - 0
- 2019, Wrzesień7 - 0
- 2019, Sierpień3 - 0
- 2019, Lipiec1 - 0
- 2019, Czerwiec8 - 0
- 2019, Maj6 - 0
- 2019, Kwiecień2 - 3
- 2019, Marzec1 - 0
- 2018, Listopad2 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień6 - 0
- 2018, Sierpień5 - 2
- 2018, Lipiec2 - 0
- 2018, Czerwiec3 - 1
- 2018, Maj2 - 0
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik3 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Lipiec2 - 0
- 2017, Czerwiec2 - 0
- 2017, Maj7 - 1
- 2017, Kwiecień2 - 1
- 2017, Marzec1 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad1 - 0
- 2016, Wrzesień5 - 0
- 2016, Sierpień1 - 0
- 2016, Czerwiec4 - 0
- 2016, Maj6 - 0
- 2016, Kwiecień2 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 0
- 2015, Październik2 - 0
- 2015, Wrzesień10 - 0
- 2015, Sierpień4 - 2
- 2015, Lipiec2 - 0
- 2015, Czerwiec2 - 1
- 2015, Maj7 - 9
- 2015, Kwiecień6 - 5
- 2015, Marzec3 - 1
- 2015, Luty3 - 0
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad1 - 2
- 2014, Październik6 - 8
- 2014, Wrzesień5 - 3
- 2014, Sierpień5 - 0
- 2014, Lipiec4 - 2
- 2014, Czerwiec6 - 1
- 2014, Maj3 - 0
- 2014, Kwiecień1 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2013, Październik2 - 0
- 2013, Wrzesień5 - 2
- 2013, Sierpień6 - 5
- 2013, Lipiec3 - 0
- 2013, Czerwiec1 - 0
- 2013, Maj3 - 1
- 2013, Kwiecień2 - 0
- 2013, Marzec1 - 0
- 2012, Październik5 - 7
- 2012, Wrzesień6 - 8
- 2012, Sierpień1 - 0
- 2012, Lipiec3 - 2
- 2012, Czerwiec3 - 1
- 2012, Maj7 - 9
- 2012, Kwiecień11 - 8
- 2012, Marzec3 - 10
- 2011, Wrzesień8 - 0
- 2011, Sierpień2 - 0
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj5 - 2
- 2011, Kwiecień3 - 3
- 2011, Marzec3 - 2
- 2010, Wrzesień2 - 1
- 2010, Czerwiec1 - 0
- 2010, Kwiecień11 - 1
- 2010, Marzec2 - 0
- 2009, Sierpień1 - 0
- 2009, Lipiec1 - 0
- 2009, Maj1 - 0
- 2009, Kwiecień7 - 1
- 2009, Marzec4 - 5
- 2008, Październik4 - 3
- 2008, Wrzesień1 - 0
- 2008, Sierpień6 - 2
- 2008, Lipiec4 - 0
- 2008, Czerwiec1 - 0
- 2008, Maj3 - 0
- 2008, Kwiecień4 - 1
- 2008, Marzec6 - 4
- 2008, Luty1 - 0
- 2007, Październik1 - 0
- 2007, Wrzesień3 - 5
- 2007, Sierpień1 - 1
- 2007, Lipiec7 - 5
- 2007, Czerwiec4 - 5
- 2007, Maj3 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Styczeń1 - 2
wielodniówki
| Dystans całkowity: | 2177.00 km (w terenie 370.00 km; 17.00%) |
| Czas w ruchu: | 128:44 |
| Średnia prędkość: | 16.91 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 66.91 km/h |
| Suma podjazdów: | 8970 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 171 (87 %) |
| Maks. tętno średnie: | 131 (67 %) |
| Suma kalorii: | 84018 kcal |
| Liczba aktywności: | 20 |
| Średnio na aktywność: | 108.85 km i 6h 26m |
| Więcej statystyk | |
- DST 123.00km
- Teren 20.00km
- Czas 07:21
- VAVG 16.73km/h
- VMAX 59.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 6000kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kaszëbë vol.3 - Duże jezioro i Małe Morze
Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 2
Tym razem noc była bardzo ciepła. Rześki zjadłem śniadanie i ruszyłem dalej. Jako, że poprzedni dzień zakończyłem podjazdem teraz na początek ładny zjazd. Zjeżdżając nieswiadomie mijam pewne odbicie w bok i jade dalej tak jak zaplanowałem. O dziwo - gdy po kilku kilometrach orientuje sie, że nic mi nie pasuje do mapy - znajduję sie w równie dobrym miejscu co to, które planowałem. Teraz trzeba odzyskać straconą wysokość w czym pomaga nowoczesna ścieżka dla rowerów.

Podjazd koło Gniewina
© mefistofeles
W końcu widzę obwałowania górnego zbiornika elektrowni żarnowiec. Zastanawiając się skąd będzie ładny widok rzuca mi się w oczy Kaszubskie Oko - 35metrowa wieża wybudowana na granicy Gniewina - zaraz obok zbiornika. Wejście do góry 9PLN (leniwi mogą za 11,50 wjechac windą). Widok obłędny. W oddali morze, u stóp górny zbiornik, za lesistymi wzgórzami, w głębokiej dolinie - Jezioro Żarnowieckie, przypominające trochę fjord. Za jeziorem - zaplecze techniczne nieukończonej elektrowni jądrowej.

Kompleks Elektrowni Jądrowej Żarnowiec
© mefistofeles

Panorama z Kaszubskiego Oka i Elektrownia Szczytowo-Pompowa Żarnowiec
© mefistofeles

Kaszubskie Oko
© mefistofeles

Jezioro Żarnowieckie
© mefistofeles
Po zejściu z wieży podjeżdżam sobie zobaczyć rurociągi Elektrowni Szczytowo-Pompowej Żarnowiec, czyli jednego z trzech polskich "akumulatorów" do przechowywania prądu - gdy pradu w sieci jest za dużo - turbiny pompują wodę do góry. Podczas wieczornego szczytu - woda spływa 100metrów w dół produkując kilkaset MW energii. Potrzeba do tego 4 rur o średnicy 5 metrów każda.

Rurociągi Elektrowni Szczytowo-Pompowej Żarnowiec
© mefistofeles
Obok zaczyna zjazd - zamknięta dla ruchu asfaltowa droga na zlamanie karku rozpędza mnie do 60km/h - szybciej na tym rowerze się boję więc przyhamowuję. Wypłaszam jakiegoś dużego drapieżnego ptaka, poza nim i mną - nikogo tu nie ma.
W końcu jestem na dole - a konkretnie we wsi Nadole - dość ąłdnej letniskowej miejscowości nad jeziorem. Objeżdzam zbiornik i wjeżdżam na ruchliwą drogę kierując się do Krokowej.

Posiedzenie komisji sejmikowej
© mefistofeles
W Krokowej odnajduję dworzec kolejowy. Torów jednak nie ma - zamaist nich jest ładna asfaltowa droga dla rowerów prowadząca aż do Swarzewa. Ścieżka łagodnie skręca, nierówności terenu niweluje nasypami i wykopami a z drogami krzyżuje się czasem wysokim wiaduktem. W miejscu dawnych peronów ustawiono ławki i stojaki dla rowerów oraz tablice informujące o okolicznych atrakcjach. W ten sposób dojeżdżam do Swarzewa. Przecinam zakorkowaną drogę nr 216 i zjeżdżam krętą uliczką nad brzeg Zatoki Puckiej - Małego Morza jak nazywają je miejscowi.

Ścieżka rowerowa po śladzie linii kolejowej Swarzewo-Krokowa
© mefistofeles
... 
Zatoka Pucka z okolic Swarzewa
© mefistofeles
Tędy też prowadzi ścieżka dla rowerów, dopiero we Władysławowie na moment trzeba zjechac na ulice by po chwili znaleźć się znowu na ścieżce prowadzącej wzdłuż Półwyspu Helskiego. Niestety - zaczyna się coraz większy tłok. Dużo pieszych (ściezka jest też dla nich), rolkarzy, plażowiczów. Cały odcinek do Chałup przebiega wzdłuż campingów - na każdym karteczka - "brak miejsc". Za Chałupami można ściezką przyrodniczą zwiedzić uroczysko Każa. Ja jadę jednak dalej - zatrzymuje sie na chwilę w mojej ukochanej Kuźnicy, oszpeconej niedawną rozbudową przystani (zamienionej w ogromny port) i kieruje się do Jastarni. Po drodze zwiedzam jednak bunkier "Sabała" z 1939 roku, odrestaurowany, wyposażony i udostępniony do zwiedzania (8PLN). W końcu ląduję na campingu w Jastarni. Miejsca jeszcze są więc melduje się i od razu rozbijam namiot. Zostawiam zbędne graty i jadę dalej.

Nad Zatoką Pucką
© mefistofeles

Kuźnica
© mefistofeles

Ciężki Schron Bojowy Sabała
© mefistofeles

Ciężki Schron Bojowy Sabała - wnętrze
© mefistofeles
Za Juratą ściezka zmienia swój charakter - nawierzchnia staje sie gruntowa a znaki ostrzegają o stromych podjazdach - na szczęscie nie mają one więcej jak kilka metrów. W ten sposób pokonuję ostatnie 10 kilometrów na Hel. Tam szybko kieruje się na Cypel, godzina późna a ja chce się jeszcze wykąpać
Na Cyplu spotykam kilkoro rowerzystów, którzy zakończyli tu swoje wyprawy przez wybrzeże - sakwiarskiego klasyka, którego też będę kiedyś musiał zrobić. Uwage jednak zwracają grupki ludzi ubranych w stroje z innej epoki - panowie we frakach i kobiety w dziwacznych kapeluszach. A także żołnierze, w dodatku amerykańscy z II wojny światowej, których przywożą zabytkowe wojskowe jeepy i cięzarówki., Okazuje się, że w ramach corocznej imprezy miłośników historii i militariów - DDay odbywa sie dziś na plaży... wesele.

"wojskowe" wesele na Cyplu
© mefistofeles

Na Cyplu
© mefistofeles
Ja jednak muszę wracać. Odświeżony morską kąpielą szybko pokonuje ostanie kilometry do Jastarni gdzie udaje mi się kupic bilet na poranny statek do Gdyni. Wreszcie mogę odpocząć i zjeść pyszną rybkę. Wynik - 123 kilometry.
- DST 110.00km
- Teren 48.00km
- Czas 07:55
- VAVG 13.89km/h
- VMAX 50.00km/h
- Kalorie 5900kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kaszëbë vol.2 - Szwajcaria Kaszubska
Piątek, 16 sierpnia 2013 · dodano: 23.08.2013 | Komentarze 0
Dzień 2. Szwajcaria Kaszubska
Noc była dość zimna, więc dopiero po 7 wywlokłem się z namiotu by zwinąć obóz. Poznany wczoraj towarzysz ma na dziś podobne plany do moich, więc przynajmniej pół dnia pojedziemy razem. O 8 ruszamy, szybko dojeżdżamy do Kościerzyny, gdzie kupujemy pieczywo na śniadanie. Ruszamy jednak dalej - zjemy gdzie indziej. Ładna szutrówka prowadzi śladem rozebranych torów o czym świadczą nasypy i bezkolizyjne skrzyżowania z innymi polnymi drogami.

Bezkolizyjne skrzyżowanie polnych dróg
© mefistofeles

Wieżyca
© mefistofeles

Krajobraz w Gołubiu
© mefistofeles
W końcu docieramy do Gołubia, w sercu Szwajcarii Kaszubskiej. Mimo, że jesteśmy wysoko nad dnem doliny czeka nas dalsza wspinaczka do góry. Po śniadaniu docieramy do Szymbarku skąd dalej w górę trafiamy na parking pod Wieżycą. Na sam szczyt wiedzie dość szeroka ścieżka, bez większych trudności przejezdna rowerem. W końcu jesteśmy na dachu Kaszub - na szczycie najwyższej góry północnej Polski. Ponieważ wierzchołek jest zalesiony (piękną, prawie, ze górską buczyną) stoi na nim 30metrowa wieża - to z niej można podziwiać panoramę Kaszub.

Widok z Wieżycy
© mefistofeles

Widok na jeziora z Wieżycy
© mefistofeles
Zjeżdżamy do parkingu a dalej asfaltem kierujemy się w stronę Ostrzyc i Drogi Kaszubskiej. Niestety sam zjazd jest średnio przyjemny - asfalt jest dziurawy i trzeba uważać by nie uszkodzić roweru, za to biegnąca brzegami jezior Droga Kaszubska zapiera w piersiach dech. Zatrzymujemy się na chwilę na punkcie widokowym na Złotej Górze by przez Zawory dotrzeć do Chmielna.

Jezioro Ostrzyckie
© mefistofeles

Złota Góra
© mefistofeles

Jezioro Raduńskie
© mefistofeles

Łąki nad Jeziorem Raduńskim
© mefistofeles
Tu nasze drogi się rozstają. Ja kieruję się na Reskowo by dalej lasem przebić się do Mirachowa. Podjazd w Cieszeniu wcale nie cieszy, nastromienie drogi jest niesamowite. Za to w lesie pełno błota. Mimo to docieram do Mirachowa i kombinuje co dalej. Ustalam, że warto pojechac nad jezioro Lubygość, jak się dowiaduję z turystycznych drogowskazów - mają w tym rejonie być jakieś groty. Toteż jadę. W samym rezerwacie dobrej jakości dukt prowadzi mnie nad brzeg wąskiego jeziorka położonego w dzikim, gęstym lesie. Nad nim w widać skalny okap z pokręconą kolumną. Całość wygląda jakby się miała zaraz rozsypać - "Skała" to ziemia posklejana z kamieniami.

Groty Mirachowskie
© mefistofeles

Groty Mirachowskie
© mefistofeles

Groty Mirachowskie
© mefistofeles
Dalsza droga pieszym szlakiem okazuje się nie być przejezdna dla roweru, trudno jest nawet prowadzić. Gdy jestem bliski rezygnacji i zawrócenia - zauważam nasyp starej leśnej drogi i się do niego przebijam. Niestety - potem jeszcze 3 razy gubię drogę, która niespecjalnie pokrywa się z tym co mam na mapie, nawet gdy myślę, że jadę już dobrze - GPS wyprowadza mnie z tego błędu. Ale nic to, skoro droga jest dobra nie kombinuję tylko zmieniam plany. Z lasu wyjeżdżam w Kobylaszu, wiosce, która czci diabła . Czym prędzej uciekam z tej czarciej dziury i przez Linię kieruje się w stronę Osieka gdzie zjeżdżam z asfaltu w gruntowe drogi doliny rzeki Łeby. Wartka rzeczka płynie wśród łąk w głebokiej dolinie, której ściany porastają prastare lasy. Asfalt odzyskuję dopiero w Strzebielinie (Morskim - 30km od morza - taki żart kolejarzy), gdzie udaje mi się coś zjeść.

Dolina Łeby
© mefistofeles
Pora więc rozejrzeć się za noclegiem. Niestety okolica za Strzebielinem jest typowo rolnicza i o noclegu nie ma mowy. Miejscowi informują mnie o stadninie koni w Chynowiu, do którego muszę się jednak wspiąć kilkadziesiąt metrów do góry. Ale warto. Właściciel stadniny (a przy tym sporego ośrodka , gdzie odbywają się m.in. obozy jeździeckie dla młodzieży) pozwala mi się rozbić, udostępnia łazienkę w stajni i prąd - za darmo. By nie wyjść na chytrusa wykupuję więc śniadanie na następny ranek.
- DST 120.00km
- Teren 34.00km
- Czas 08:00
- VAVG 15.00km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 6000kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kaszëbë vol.1 - wzdłuż Wdy
Czwartek, 15 sierpnia 2013 · dodano: 22.08.2013 | Komentarze 3
Dostałem wolne na długi weekend. Nie spodziewałem się tego do tego stopnia, że nawet nie miałem żadnych planów. Ale 4 dni ładnej pogody mam spędzić w domu? No bez jaj. Jako, że towarzystwo albo nie dostało wolnego, albo nie miało na czym jechać decyduje się jechać samotnie.
Budżet mały, więc góry odpadają. Zostaje rower. Gdzie? Może na Kaszuby? Ładnie i blisko. No to jazda. Bez zbędnych przygotowań w czwartek rano wsiadłem w pociąg do Laskowic Pomorskich, bramy do Borów Tucholskich. O 8 rano byłem na miejscu.

Laskowice Pomorskie
© mefistofeles
Droga przyjemna, ruchu jeszcze nie ma a z asfaltu zbaczam by zobaczyć elektrownie wodną na Wdzie, skąd do samego Tlenia przebijam się lasem. W Tleniu krótki postój i dalej w drogę.

Zalew w Tleniu
© mefistofeles
Jest typowo dla Borów Tucholskich. Asfaltowa droga idąca przez las przetykany nieużytkami i popegierowskimi wsiami. Po drodze zatrzymuję się na chwilę na stacji Lipowa Tucholska, znanej (jak informuje kamień pamiątkowy 2km wczesniej) z walki jaką stoczył z komunistami mjr Łupaszka. Sama stacyjka ma wiele uroku - cały ruch jest sterowany mechanicznie za pomocą ręcznych zwrotnic i semaforów kształtowych.

Stacyjka w Lipowej Tucholskiej
© mefistofeles
Dalej od Szlachty leśna droga prowadzi mnie do Czarnej Wody skąd brukowaną a potem bitą drogą znów dojeżdżam do Wdy, którą przecinam maleńską tamą koło młyna. Dalej szutrowa droga prowadzi mnie do rezerwatu w Odrach, słynnego z kamiennych kręgów sprzed 2000 lat. Sam rezerwat bardzo fajnie urządzony, wyznaczony plan zwiedzania, tablice i broszura informuja na co zwrócić uwagę.

Wda koło Oder
© mefistofeles
..

Wda koło Oder
© mefistofeles

Kamienne Kręgi w Odrach
© mefistofeles

Gdzieś na granicy Borów
© mefistofeles
Dalej przez kilka kilometrów jadę jeszcze lasami, kóre jednak coraz bardziej ustepują miejsca polom i łakom - znak, że jestem na grnaicy Kaszub. Przez wieś Abisynia dostaję się w okolice Jeziora Wdzydze, chyba największego z kaszubskich jezior. Okrązam je częsciwo asfaltem, częsciow leśną ściezką (po drodze mijam urocze darmowe pole namiotowe, aż żal, że tak wczesnie i tak blisko, bo chciałoby się tu rozbić) by dotrzeć do Wdzydz Kiszewskich. A tu cisza i spokój dawno wzięły wolne. Z jednej strony estyn, z drugiej tłumy aut. Skansenu samemu zwiedzać mi się nie chcę. Wciągam pizze i ruszam dalej. Droga choć lokalna bardzo ruchliwa, ale okolica urokliwa. Kilka km za Wdzydzami spotykam drugiego sakwiarza, okazuje się, że nasze koncepcje znalezienia noclegu się pokrywają więc razem ruszamy na poszukiwanie campingu. Zatrzymujemy się w Szarlocie, kilka km przed Kościerzyną, w ogromnym kompleksie turytycznym, zdającym się zajmowac większą powierzchnię niż jezioro nad którym leży. 120km w nogach, godzina dość późna, więc niestety - dalej już nie pojedziemy, trzeba tu spać. Ceny tez zbójeckie. 10 PLN z aosobę, 20 PLN za rozbicei namiotu - a do tego 5 PLN za kilka minut ciepłej wody pod prysznicem. Jak się potem okaże - tak drogo nie ma nawet nad morzem...

Nad rzeką Wdą
© mefistofeles
- DST 48.00km
- Teren 8.00km
- Czas 03:37
- VAVG 13.27km/h
- VMAX 46.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1700kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jura jesienna vol. 3 (Wola Kalinowska - Kraków)
Sobota, 6 października 2012 · dodano: 07.10.2012 | Komentarze 1
Pieskowa Skała
Kaplica na Wodzie w Ojcowie
Kraków
- DST 89.00km
- Teren 23.00km
- Czas 06:56
- VAVG 12.84km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Kalorie 4300kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jura jesienna vol. 2 (Rzędkowice - Wola Kalinowska)
Piątek, 5 października 2012 · dodano: 07.10.2012 | Komentarze 1
Okiennik
zamek Ogrodzieniec
Pustynia Błędowska
- DST 70.00km
- Teren 20.00km
- Czas 04:56
- VAVG 14.19km/h
- VMAX 55.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 2800kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jura jesienna vol. 1 (Częstochowa - Rzędkowice)
Czwartek, 4 października 2012 · dodano: 07.10.2012 | Komentarze 0
Jele... tfu! Jasna Góra
Olsztyn
Bobolice
- DST 91.00km
- Teren 21.00km
- Czas 05:49
- VAVG 15.64km/h
- VMAX 61.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 4000kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielkopolska: Wstęp do Wielkopolskiego Parku Narodowego i przedwczesny koniec
Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 3
Rano zwijamy obóz i jedziemy - tym razem kierując się z powortem w kierunku Poznania - pod wiatr. Poczatek jest ciekawy - leśne zjazdy, asfaltowe podjazdy i małe wioski.
Potem gorzej, jednak za ślicznym miasteczkiem Buk wjeżdżamy do Wielkopolskiego Parku Narodowego.
Szlak znowu prowadzi po wzgórzach między jeziorami, małymi rzeczkami i lasami i wprowadza nas do Stęszewa. Tam, gdy już chcemy jechać na camping okazuje się, że musze przyspieszyć powrót do domu. Rzut oka na mapę - do Mosiny (skąd za 1,5godziny mam pociąg do domu) jest ok. 20km szosą, 15km leśnym szlakiem przez sam środek WPN.
Pędzimy więc lasem. Nie ma czasu niestety na zwiedznaie atrakcji - to miał być plan na jutro, ale sama droga jest wyjątkowo przyjemna a kończy się obłędnym, asfaltowym zjazdem do centrum Mosiny - blisko 80 metrów różnicy wysokości na odcinku kilometra.
- DST 113.00km
- Teren 20.00km
- Czas 06:20
- VAVG 17.84km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 4600kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielkopolska: Poligon, zamach na Napoleona i szlak Stu Jezior
Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0
Rano nie zaskoczył mnie widok tylnego koła bez powietrza. Wymieniłem nie bez przygód (niepotrzebnie raz pompowałem by skonstatować iz napompowane koło nie przejdzie przez hamulce, nawet odpięte) i poędziłem na poranną mszę. Godzinę później jechaliśmy już przez las na zachód piękną leśną drogą do Murowanej Gośliny. Tam zakupy i w stronę poligonu w Biedrusku. Przez jego środek biegnie niezwykle popularny szlak rowerowy (na pewno dostepny w większość weekendów). Podziwiac można zrujnowany kośćiół (który jakoś mi umknął) i betonowy zamek - pozostałość bodajże po "Ogniem i Mieczem", noszący jednak ślady wyjątkowo intensywnego ostrzału.
Dalej skieorwaliśmy się na Szamotuły. Kto czytał "Szachistę" Waldemara Łysiaka ten zna historię rzekomego zamachu na Napoleona jaki miał się tam odbyć, kto nie zna może poprzestać na tradycyjnych legendach o Halszce więzionej w baszcie przez okrtunego męża. Baszta Halszki to jedyne co pozostało po zamku, ale samo miasteczko też jest urokliwe. Jeszcze w mieście problemy z ciśnieniem sygnalizuje Mariusz. Dopompowanie daje efekt na kilka kilometrów więc tracimy kolejne pół godziny na wymianę - też nie bez przygód bo szybkozłaczka tylnej ośki okazuje się być złamana.
Teraz już bez przeszkód jedziemy Szlakiem Stu Jezior. Faktycznie jest ich mniej, ale znakowana ścieżka rowerowa kluczy pomiędzy kilkoma najbardziej urokliwymi wprowadzając do Sierakowskiego Parku Krajobrazowego i racząc nas kilkudziesięciometrowymi zjazdami i podjazdami. Nocujemy pod namiotem na campingu w Sierakowie.
- DST 115.00km
- Teren 22.00km
- Czas 06:27
- VAVG 17.83km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 4300kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielkopolska: Cztery Parki
Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0
Cztery Parki
Noc była dość zimna, ale poranek zwiastował nadchodzący upał. Ruszyliśmy dość późno - wzdłuż Gopła do Skulska, dalej na Wilczyn w obszar pojezierza.
Teren zrobił sie nieco pofałdowany, większym problemem okaząły sie piaszczyste leśne drogi, na których straciliśmy trochę czasu.
Późnym popołudniem wjechaliśmy do Gniezna. Obiad, zakupy i dalej na zachód. Musnelismy nieco szlak drewniancyh kościołów by dotrzeć do Dąbrówki Kościelnej - małej wsi wokół sanktuarium maryjnego w Puszczy Zielonce. Przed noclegiem zauważyłem, że w tylnym kole brakuje trochę powietrza. Napompowałem i zostawiłem do rana. Samo Ranczo, na kórym zaplanowaliśmy noclego okazłao sie miejscem o tyle urokliwie położonym co głośnym - trafilismy na dwie równoległe imprezy. Sam nocleg w domku też był dość drogi.
- DST 36.00km
- Teren 9.00km
- Czas 02:02
- VAVG 17.70km/h
- VMAX 30.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1500kcal
- Sprzęt Evolution (RIP)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielkopolska: nadgoplański prolog
Piątek, 18 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 1
Miało być tak byśmy startowali z domu i do domu wrócili. W takim razie dokąd? Może Wielkopolska.
Ustaliliśmy wyjazd na piątkowe popołudnie po pracy - głównie dlatego, że znajomy ruszał z grupą młodziezy nad Gopło i fajnie było się do nich na chwilę podłączyć - niestety wyjechali 2 godziny przed nami. Mimo niesprzyjającego wiatru i gruntowych dróg jechaliśmy dośc szybko. Gdy dojachaliśmy do przeprawy w Złotowie zobaczylismy znajomego z grupą na odpływającym włąsnie promie.
Prom w Złotowie nad goplem
Spotkaliśmy się po drugiej stronie jeziora. Dalsze kilka kilometrów wiodło gruntową drogą przez półwysep Potrzymiech do "Rysiówki" - ośrodka dydaktycznego Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia - w praktyce miejsca do złudzenia przypominającego małe górskie schronisko - z prądem, bieżacą wodą ale bez łazienki. Wieczorem wykładem uraczył nas dyrektor Parku.
Rysiówka






