Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi mefistofeles z miasteczka Inowrocław. Mam przejechane 46230.00 kilometrów w tym 5136.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.93 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 120603 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy mefistofeles.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:28221.44 km (w terenie 3154.00 km; 11.18%)
Czas w ruchu:1235:44
Średnia prędkość:22.84 km/h
Maksymalna prędkość:75.00 km/h
Suma podjazdów:74325 m
Maks. tętno maksymalne:214 (109 %)
Maks. tętno średnie:154 (78 %)
Suma kalorii:796728 kcal
Liczba aktywności:473
Średnio na aktywność:59.66 km i 2h 36m
Więcej statystyk
  • DST 12.00km
  • Czas 00:40
  • VAVG 18.00km/h
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

podwieczornie

Środa, 30 kwietnia 2014 · dodano: 27.05.2014 | Komentarze 0


Kategoria miasto, Samotnie


  • DST 32.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 18.29km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Kalorie 1700kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na początek sezonu

Piątek, 21 marca 2014 · dodano: 27.05.2014 | Komentarze 0

Gąski, gąski do domu
Gąski, gąski do domu © mefistofeles




Kategoria Samotnie


  • DST 51.00km
  • Teren 16.00km
  • Czas 02:51
  • VAVG 17.89km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 2000kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na zakończenie sezonu, czyli bez gwiazdy nie ma jazdy

Poniedziałek, 28 października 2013 · dodano: 28.10.2013 | Komentarze 0

Przynajmniej mogłem bez wstydu schować zalany smarem rower do komórki.

Kalwaria Pakoska © mefistofeles


Bez gwiazdy nie ma jazdy! © mefistofeles



GPS z dystansem z kosmosu:


Kategoria Samotnie


  • DST 42.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 21.00km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1800kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętla pakoska

Piątek, 27 września 2013 · dodano: 27.09.2013 | Komentarze 2

Pałac w Jankowie k. Pakości © mefistofeles


Kategoria Samotnie


  • DST 45.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 16.36km/h
  • VMAX 37.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1500kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spacerek wokół Kościelca + miasto

Wtorek, 10 września 2013 · dodano: 10.09.2013 | Komentarze 0

Spacerek 25km + zaległe miasto

Kwitnie rzepak w Mimowoli © mefistofeles


Kategoria Samotnie, miasto


  • DST 42.00km
  • Teren 28.00km
  • Czas 02:29
  • VAVG 16.91km/h
  • VMAX 36.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 2000kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Leśna góra

Piątek, 6 września 2013 · dodano: 06.09.2013 | Komentarze 0

Lasy Balczewskie © mefistofeles


Kategoria Samotnie


  • DST 33.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.22km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1200kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bezwietrzny spacerek

Środa, 4 września 2013 · dodano: 04.09.2013 | Komentarze 0

Spacerek do Kruszwicy i z powrotem

Gopło bezwietrzne © mefistofeles


Kategoria Samotnie


  • DST 45.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 20.93km/h
  • VMAX 37.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 2200kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

pętla pakosko-markowicka

Wtorek, 27 sierpnia 2013 · dodano: 27.08.2013 | Komentarze 0


/1021280


Kategoria Samotnie


  • DST 123.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 07:21
  • VAVG 16.73km/h
  • VMAX 59.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 6000kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kaszëbë vol.3 - Duże jezioro i Małe Morze

Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 2

Tym razem noc była bardzo ciepła. Rześki zjadłem śniadanie i ruszyłem dalej. Jako, że poprzedni dzień zakończyłem podjazdem teraz na początek ładny zjazd. Zjeżdżając nieswiadomie mijam pewne odbicie w bok i jade dalej tak jak zaplanowałem. O dziwo - gdy po kilku kilometrach orientuje sie, że nic mi nie pasuje do mapy - znajduję sie w równie dobrym miejscu co to, które planowałem. Teraz trzeba odzyskać straconą wysokość w czym pomaga nowoczesna ścieżka dla rowerów.


Podjazd koło Gniewina © mefistofeles



W końcu widzę obwałowania górnego zbiornika elektrowni żarnowiec. Zastanawiając się skąd będzie ładny widok rzuca mi się w oczy Kaszubskie Oko - 35metrowa wieża wybudowana na granicy Gniewina - zaraz obok zbiornika. Wejście do góry 9PLN (leniwi mogą za 11,50 wjechac windą). Widok obłędny. W oddali morze, u stóp górny zbiornik, za lesistymi wzgórzami, w głębokiej dolinie - Jezioro Żarnowieckie, przypominające trochę fjord. Za jeziorem - zaplecze techniczne nieukończonej elektrowni jądrowej.



Kompleks Elektrowni Jądrowej Żarnowiec © mefistofeles


Panorama z Kaszubskiego Oka i Elektrownia Szczytowo-Pompowa Żarnowiec © mefistofeles



Kaszubskie Oko © mefistofeles



Jezioro Żarnowieckie © mefistofeles



Po zejściu z wieży podjeżdżam sobie zobaczyć rurociągi Elektrowni Szczytowo-Pompowej Żarnowiec, czyli jednego z trzech polskich "akumulatorów" do przechowywania prądu - gdy pradu w sieci jest za dużo - turbiny pompują wodę do góry. Podczas wieczornego szczytu - woda spływa 100metrów w dół produkując kilkaset MW energii. Potrzeba do tego 4 rur o średnicy 5 metrów każda.

Rurociągi Elektrowni Szczytowo-Pompowej Żarnowiec © mefistofeles



Obok zaczyna zjazd - zamknięta dla ruchu asfaltowa droga na zlamanie karku rozpędza mnie do 60km/h - szybciej na tym rowerze się boję więc przyhamowuję. Wypłaszam jakiegoś dużego drapieżnego ptaka, poza nim i mną - nikogo tu nie ma.

W końcu jestem na dole - a konkretnie we wsi Nadole - dość ąłdnej letniskowej miejscowości nad jeziorem. Objeżdzam zbiornik i wjeżdżam na ruchliwą drogę kierując się do Krokowej.

Posiedzenie komisji sejmikowej © mefistofeles



W Krokowej odnajduję dworzec kolejowy. Torów jednak nie ma - zamaist nich jest ładna asfaltowa droga dla rowerów prowadząca aż do Swarzewa. Ścieżka łagodnie skręca, nierówności terenu niweluje nasypami i wykopami a z drogami krzyżuje się czasem wysokim wiaduktem. W miejscu dawnych peronów ustawiono ławki i stojaki dla rowerów oraz tablice informujące o okolicznych atrakcjach. W ten sposób dojeżdżam do Swarzewa. Przecinam zakorkowaną drogę nr 216 i zjeżdżam krętą uliczką nad brzeg Zatoki Puckiej - Małego Morza jak nazywają je miejscowi.


Ścieżka rowerowa po śladzie linii kolejowej Swarzewo-Krokowa © mefistofeles

...
Zatoka Pucka z okolic Swarzewa © mefistofeles


Tędy też prowadzi ścieżka dla rowerów, dopiero we Władysławowie na moment trzeba zjechac na ulice by po chwili znaleźć się znowu na ścieżce prowadzącej wzdłuż Półwyspu Helskiego. Niestety - zaczyna się coraz większy tłok. Dużo pieszych (ściezka jest też dla nich), rolkarzy, plażowiczów. Cały odcinek do Chałup przebiega wzdłuż campingów - na każdym karteczka - "brak miejsc". Za Chałupami można ściezką przyrodniczą zwiedzić uroczysko Każa. Ja jadę jednak dalej - zatrzymuje sie na chwilę w mojej ukochanej Kuźnicy, oszpeconej niedawną rozbudową przystani (zamienionej w ogromny port) i kieruje się do Jastarni. Po drodze zwiedzam jednak bunkier "Sabała" z 1939 roku, odrestaurowany, wyposażony i udostępniony do zwiedzania (8PLN). W końcu ląduję na campingu w Jastarni. Miejsca jeszcze są więc melduje się i od razu rozbijam namiot. Zostawiam zbędne graty i jadę dalej.

Nad Zatoką Pucką © mefistofeles



Kuźnica © mefistofeles



Ciężki Schron Bojowy Sabała © mefistofeles



Ciężki Schron Bojowy Sabała - wnętrze © mefistofeles


Za Juratą ściezka zmienia swój charakter - nawierzchnia staje sie gruntowa a znaki ostrzegają o stromych podjazdach - na szczęscie nie mają one więcej jak kilka metrów. W ten sposób pokonuję ostatnie 10 kilometrów na Hel. Tam szybko kieruje się na Cypel, godzina późna a ja chce się jeszcze wykąpać

Na Cyplu spotykam kilkoro rowerzystów, którzy zakończyli tu swoje wyprawy przez wybrzeże - sakwiarskiego klasyka, którego też będę kiedyś musiał zrobić. Uwage jednak zwracają grupki ludzi ubranych w stroje z innej epoki - panowie we frakach i kobiety w dziwacznych kapeluszach. A także żołnierze, w dodatku amerykańscy z II wojny światowej, których przywożą zabytkowe wojskowe jeepy i cięzarówki., Okazuje się, że w ramach corocznej imprezy miłośników historii i militariów - DDay odbywa sie dziś na plaży... wesele.

"wojskowe" wesele na Cyplu © mefistofeles



Na Cyplu © mefistofeles



Ja jednak muszę wracać. Odświeżony morską kąpielą szybko pokonuje ostanie kilometry do Jastarni gdzie udaje mi się kupic bilet na poranny statek do Gdyni. Wreszcie mogę odpocząć i zjeść pyszną rybkę. Wynik - 123 kilometry.




  • DST 110.00km
  • Teren 48.00km
  • Czas 07:55
  • VAVG 13.89km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Kalorie 5900kcal
  • Sprzęt Evolution (RIP)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kaszëbë vol.2 - Szwajcaria Kaszubska

Piątek, 16 sierpnia 2013 · dodano: 23.08.2013 | Komentarze 0

Dzień 2. Szwajcaria Kaszubska

Noc była dość zimna, więc dopiero po 7 wywlokłem się z namiotu by zwinąć obóz. Poznany wczoraj towarzysz ma na dziś podobne plany do moich, więc przynajmniej pół dnia pojedziemy razem. O 8 ruszamy, szybko dojeżdżamy do Kościerzyny, gdzie kupujemy pieczywo na śniadanie. Ruszamy jednak dalej - zjemy gdzie indziej. Ładna szutrówka prowadzi śladem rozebranych torów o czym świadczą nasypy i bezkolizyjne skrzyżowania z innymi polnymi drogami.

Bezkolizyjne skrzyżowanie polnych dróg © mefistofeles



Wieżyca © mefistofeles



Krajobraz w Gołubiu © mefistofeles


W końcu docieramy do Gołubia, w sercu Szwajcarii Kaszubskiej. Mimo, że jesteśmy wysoko nad dnem doliny czeka nas dalsza wspinaczka do góry. Po śniadaniu docieramy do Szymbarku skąd dalej w górę trafiamy na parking pod Wieżycą. Na sam szczyt wiedzie dość szeroka ścieżka, bez większych trudności przejezdna rowerem. W końcu jesteśmy na dachu Kaszub - na szczycie najwyższej góry północnej Polski. Ponieważ wierzchołek jest zalesiony (piękną, prawie, ze górską buczyną) stoi na nim 30metrowa wieża - to z niej można podziwiać panoramę Kaszub.


Widok z Wieżycy © mefistofeles



Widok na jeziora z Wieżycy © mefistofeles


Zjeżdżamy do parkingu a dalej asfaltem kierujemy się w stronę Ostrzyc i Drogi Kaszubskiej. Niestety sam zjazd jest średnio przyjemny - asfalt jest dziurawy i trzeba uważać by nie uszkodzić roweru, za to biegnąca brzegami jezior Droga Kaszubska zapiera w piersiach dech. Zatrzymujemy się na chwilę na punkcie widokowym na Złotej Górze by przez Zawory dotrzeć do Chmielna.

Jezioro Ostrzyckie © mefistofeles



Złota Góra © mefistofeles



Jezioro Raduńskie © mefistofeles



Łąki nad Jeziorem Raduńskim © mefistofeles




Tu nasze drogi się rozstają. Ja kieruję się na Reskowo by dalej lasem przebić się do Mirachowa. Podjazd w Cieszeniu wcale nie cieszy, nastromienie drogi jest niesamowite. Za to w lesie pełno błota. Mimo to docieram do Mirachowa i kombinuje co dalej. Ustalam, że warto pojechac nad jezioro Lubygość, jak się dowiaduję z turystycznych drogowskazów - mają w tym rejonie być jakieś groty. Toteż jadę. W samym rezerwacie dobrej jakości dukt prowadzi mnie nad brzeg wąskiego jeziorka położonego w dzikim, gęstym lesie. Nad nim w widać skalny okap z pokręconą kolumną. Całość wygląda jakby się miała zaraz rozsypać - "Skała" to ziemia posklejana z kamieniami.

Groty Mirachowskie © mefistofeles



Groty Mirachowskie © mefistofeles



Groty Mirachowskie © mefistofeles



Dalsza droga pieszym szlakiem okazuje się nie być przejezdna dla roweru, trudno jest nawet prowadzić. Gdy jestem bliski rezygnacji i zawrócenia - zauważam nasyp starej leśnej drogi i się do niego przebijam. Niestety - potem jeszcze 3 razy gubię drogę, która niespecjalnie pokrywa się z tym co mam na mapie, nawet gdy myślę, że jadę już dobrze - GPS wyprowadza mnie z tego błędu. Ale nic to, skoro droga jest dobra nie kombinuję tylko zmieniam plany. Z lasu wyjeżdżam w Kobylaszu, wiosce, która czci diabła . Czym prędzej uciekam z tej czarciej dziury i przez Linię kieruje się w stronę Osieka gdzie zjeżdżam z asfaltu w gruntowe drogi doliny rzeki Łeby. Wartka rzeczka płynie wśród łąk w głebokiej dolinie, której ściany porastają prastare lasy. Asfalt odzyskuję dopiero w Strzebielinie (Morskim - 30km od morza - taki żart kolejarzy), gdzie udaje mi się coś zjeść.


Dolina Łeby © mefistofeles



Pora więc rozejrzeć się za noclegiem. Niestety okolica za Strzebielinem jest typowo rolnicza i o noclegu nie ma mowy. Miejscowi informują mnie o stadninie koni w Chynowiu, do którego muszę się jednak wspiąć kilkadziesiąt metrów do góry. Ale warto. Właściciel stadniny (a przy tym sporego ośrodka , gdzie odbywają się m.in. obozy jeździeckie dla młodzieży) pozwala mi się rozbić, udostępnia łazienkę w stajni i prąd - za darmo. By nie wyjść na chytrusa wykupuję więc śniadanie na następny ranek.